wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 8 "Niespodzianka"

Anastazja
Rano obudziłam się w łóżku Kevina, wtulona w niego. Kevin uroczo wyglądał gdy spał.
Czy to wszystko, nie jest zbyt piękne?
Mam nadzieję, że jest prawdziwe.
Wstałam z łóżka podchodząc do wielkiego lustra, połączonego z wielką szafą.
Pierwszy raz spałam w męskiej koszuli, trzeba przyznać, że było w  niej wygodniej, niż w zwykłej piżamie. Rozejrzałam się po pokoju, kiedy to zaburczało mi w brzuchu.

I to dosyć głośnio. Nie dziwię się, że tak mi w brzuchu zaburczało, w końcu nie jadłam nic od wczoraj rana. Udałam się na poszukiwania kuchni. W całym domu było dużo luster. Udałam coś ala Ninja bądź Nocny Łowca i hasałam po całym domu, wyglądając zapewne jak idiotka.
-Ana co ty robisz?-spytał Kevin który nagle wyszedł z pokoju. Zrobiłam kółko?
-Yyy... Jestem Nocnym Łowcą.
-A gdzie masz runy?
-Yyy...
-Chodź na płatki, Ninjo.
Poszliśmy do kuchni w dobrych humorach.
Kiedy weszliśmy do kuchni, chciałam gdzieś usiąść, ale zauważyłam że tam nie ma krzeseł. Więc usiadłam na blacie.
-A kiedy będą twoi rodzice?
-Boisz się ich? Ty, Nocny Łowca? W jakim jesteś rodzie? Pewnie Herondale.
-Morgenstern. Pytam serio, Kevelin - zaśmiałam się.
-Za tydzień, wyjechali do Atlanty w jakiś sprawach.
-Do Atlanty?
-Tak, do Atlanty
-Aha. Jakie płatki?
-A jakie chcesz?
-A jakie masz?
-Count Chocula, Cini Minnis..
-Count Chocula!
Zaśmiał się*
-Okey
Postawił mleko na kuchence. Robił, to bardzo zgrabnie.
-Nie myślałeś, o zostaniu kucharzem? - zapytałam go, przegryzając wargę.
-Nie, bardziej o zostaniu prawnikiem. A co?
-Bo nieźle Ci to wychodzi - powiedziałam.
-Podgrzewam tylko mleko.
-I co z tego?
Podszedł do mnie, z zamiarem pocałowania mnie.
-Idź mi, muszę umyć zęby.
No tak, idiotko. Przecież, to Kevin. Pocałował mnie delikatnie w usta. Potem poszedł zamieszać mleko. Tak po prostu.
-.....
-Długo, to mleko?
-Marudna się robisz. Jakbym wiedział, to bym nawet do Ciebie nie podszedł.
Udałam nadąsaną. Rzucił we mnie... piankami?
-Pianki wezmę, ale nie wybaczę.
-No, Kotek, no.
Otworzyłam paczkę pianek i wsunęłam zmysłowo jedną do ust.
-Mmm.
-Nie napal się, Kevinku.
-A co zrobisz jak się napale?
-Wyjdę. I zabiorę pianki.
-To wolę się nie napalać.
-Ja też bym wolała, żebyś się nie napalił. Chce płatki.
-Już podaję.
-Kiedy Kevin podaje, chowają się lokaje.
Zaśmiał się.
-Niezłe rymy
-Aj noł.
Postawił obok mnie miskę z płatkami.
-Dzięki. Mam nadzieję, że nie są przeterminowane.
-Nie. Nie są
Uśmiechnęłam się.
Jedliśmy w ciszy.
-Idziemy dziś do szkoły?

-A mamy inne wyjście?
-Tak wagary.
-Nie lubię wagarować.
-Ze mną polubisz-powiedział puszczając mi oczko.
-Powiem mamie, że źle się czuje.
-Okey.
Dzwonię do mamy.
****
Kevin został w domu, a ja poszłam do siebie się przebrać. Mama zgodziła się żebym, nie poszła do szkoły. Powiedziałam jej, że "niby" boli mnie brzuch. Weszłam do swojego pokoju. WOW, ale bałagan.
-Mama mnie zabije, jeśli to zobaczy.-powiedziałam sama do siebie, robiąc dziwną minę. Skąd wiem, że jest dziwna? Patrzę w lustro. Podeszłam do szafy wyjmując z niej szorty i bluzkę sięgającą mi brzucha, którą kupiłam ostatnio z mamą, Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i lekko się umalowałam. Wychodząc z łazienki, złapałam granatowe krótkie trampki stojące obok mojego biurka. Założyłam je. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Kevin? Nie umówiliśmy się u niego. Więc kto? Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Za nimi stała tyłem do mnie odwrócona, kobieta. Widziałam tylko jej falowane kręcone włosy i tył dżinsowej kurtki i szortów. 
-Zgubiła się pani?-spytałam. 
-Jeśli masz na imię Anastazja, to nie.
Odwróciła się do mnie. Krzyknęłam.
-Nina?!
-Przecież nie Kevin.-zaśmiała się, Przytuliłyśmy się, 
-Myślałam, że nie przyjedziesz.-powiedziałam nadal zszokowana. 
-Jak byłam przejazdem, to jak mogłam nie wpaść do fanki. A poza tym chciałam ci pomóc w sprawię z chłopakami. 
-A więc zapraszam do środka.-powiedziałam pokazując ręką na wnętrze domu, chcąc zaprosić ją do środka. Gdy Nina chciała wejść ja ją zatrzymałam.-Ale na pewno nie jesteś wampirem? Bo wiesz, ale ja chcę jeszcze pożyć z tymi idiotami.
-Nie, nie jestem. A czemu idioci? Co nie mogą wejść do Media Markt?
Zaśmiałyśmy się. Weszliśmy do domu.
-Napijesz się czegoś?-spytałam.
-Czegoś czerwonego.-Powiedziała śmiejąc się.-Nie no żartuję, sok multiwitaminę jak masz.
-Jasne-powiedziałam idąc nalać nam soku.-Może tosta?
-A z czym?-zapytała wchodząc do kuchni.
-Z serem,
-Okey-usiadła na jednym z krzeseł przy wyspie kuchennej. -A więc w czym dokładnie mam ci pomóc?
-Nie wiem, mam Kevina i Dean'a. Stefana i Damona. I nie mam pojęcia którego wybrać.
-Czyli masz ich czworo-powiedziała śmiejąc się,
-Ale żarcik. Chodzi mi o to, że Dean jest Stefanem, a Kevin Damonem.
-Wybierz Dean'a, jak jest Stefanem to jest lepszy.
-Eh... Tylko, że ja jestem z Kevinem. Uszczęśliwia mnie,
-Czyli już dokonałaś wyboru.
-No tak, ale Dean mnie kocha, i tak głupio mi go olać.-powiedziałam podając jej szklankę z sokiem i tost.
-Ciężka sytuacja, Porozmawiaj z Dean'em.
-Próbowałam-usiadłam na przeciwko niej.-Zdenerwował się i zostawił mnie płaczącą w lesie. Gdyby nie Kevin nie wiem co by ze mną było.
-Spróbuj jeszcze raz. W miejscu publicznym.
-Wątpię, żeby to coś dało.
-Spróbuj. A pro po miejsc publicznych, pójdziemy gdzieś?
-Ale wiesz, że fani nie dadzą ci spokoju?
-To ja mam tu fanów?
-Zapewne tak, to jest zadupie, ale nie aż takie.
-No i co? Idziemy?
-No okey, ale najpierw zjedzmy.
****
Właśnie szłyśmy głównym placem mojego miasta gdy nagle podbiegła do nas Brigetta, przytuliła się do Niny.
-Hej-powiedziała... Podekscytowana idiotka, 
-Yyy....
-Może byś się ze mną przeszła?-zapytała.
-Sorki... Dziewczyno. Sama wybieram sobie towarzystwo. Chodź Ana. 
Powiedziała i poszłyśmy w stronę kawiarni do której po chwili weszłyśmy. Usiadłyśmy przy stoliku przy oknie zamawiając kawę i ciastko. 
-Kto to w ogóle był?-spytała Nina, 
-Taka jedna idiotka z mojej szkoły. 
-Nienawidzę psychofanów.


----------------
W końcu jest rozdział ^^
Krótszy niż zwykle, ale jest :D 
Mamy nadzieję, że się spodobał ;)
Pozdrawiamy i życzymy miłego dnia :*



Obserwatorzy