poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 6 "Prawda"

Anastazja
-Że jak?
-Przepraszam!
-Ale...-jego głos był inny, nie umiałam określić czy był zły, smutny czy zdziwiony.
-Tanya, to druga ja... Rozumiem. Nie chcesz mnie znać.
-Kocham Cię.
To przesada.
-Co?!
-Jeśli ty mnie nie, to... Nie wiem- teraz nagle był nieśmiały?
-....
-Ana?
-Jaja sobie robisz?
-Pogadamy jutro, miłej nocy kochanie.
Rozłączył się. Kochanie?
Siedziałam na tej huśtawce próbując ułożyć se to wszystko w głowie. Dean i Kevin mnie kochają, zaczynam się czuć jak ta Elena z Pamietników Wampirów co dwaj bracia o nią walczyli.
Tylko, że oni nie są wampirami. A szkoda. Stefan ~ Kevin, Damon ~ Dean. Którego wybiorę?
-Ana wszystko Okey?-zapytała Lissa siadając obok na huśtawce
-Skąd, ty tu?
Kiedy ona podeszła?
-Obudziłam się i nie było ciebie w łóżku, popatrzałam przez okno i zobaczyłam ciebie
Rozmawiałaś z kimś. Z kim?
-Z Kevinem.
-Ooo o czym?-zapytała huśtając się trochę
-Kocha mnie. Kev mnie kocha. I Dean. A uderzyłam go lampą. Ja... -zdałam sobie sprawę, że powiedziałam za dużo.
-Kevin i Dean cię kochają?!
-Ciiii
Uff.
-Uderzyłaś go lampą?
Ups.
-Dobierał się do mnie. Przeprosiłam.
-Jak to się do ciebie dobierał? Czemu nic mi nie powiedziałaś?!
-Kiedy?
-Na przykład przez telefon lub dziś
-Hej, Liss, wiesz co? Twój brat nawalony, dobierał się do mnie. Co mamy na matme?
Zaczeła się śmiać.
-Nie, ale mogłaś mi powiedzieć dziś
-Eh...
-Niezłe masz branie jak dwóch na ciebie leci
-Ta. Super.
-Powinnaś się cieszyć
-Skacze z radości.
-Widzę. Którego wybierzesz?
-Nie wiem.
-.... A który lepiej całuje?
-Lisso!
-Co?!
-Przesadzasz.
-Przepraszam
-Kevin. Tak sądzę. Lubie ich obu...
-A co z Dean'em?
-...
-Co powiesz Dean'owi jak wybierzesz Kevina?
-Nie wiem, a może nie powinnam wybierać żadnego
-Ana.. Wiem jaki jest mój brat. Wybierz Keva!
-Coooo?
-To co słyszałaś wybierz Kevina
-Eh. Napisze do Niny Dobrev - zaśmiałam się.
-Ty i te twoje idolki.
-Nina jest ładna i też ma problemy z miłością
-Ja tam ją widze z Chris'em - wystawiła mi język.
-A ja z Paulem-zaśmiałam się
-No nieźle.
-Hahaha
-A co do niej napiszesz?
-Coś na pewno
-Co wy tu robicie?-odwróciłam głowę i zobaczyłam Dean'a-Wiecie która godzina?
-Wiemy.
-To co tu jeszcze robicie?
-Rozmawiamy o babskich sprawach.
-Znaczy?
-Nie musisz wszystkiego wiedzieć
-“She's a problem to solve and in that circle she's making I will always revolve And on her sight These eyes depend Invisible and Indivisible That fire you ignited Good, bad and undecided Burns when I stand beside it Your light is ultraviolet Visions so insane Travel unraveling through my brain Cold when I am denied it Your light is ultraviolet Ultraviolet.“
-OD KIEDY TY ŚPIEWASZ??! - jestem pewna, że Liss zbudziła tym rodziców.
-To było o... O kimś. O Was - zaśmiał się niezręcznie.
-Idiota - powiedziała Lissa.
-Śpiewam...od roku.
-Nieźle ci idzie-powiedziałam robiąc krzywą minę
Spojrzał na mnie pytająco.
A ja się uśmiechnęłam.
To było dziwne
-Dobra Ana chodź napiszesz do tej Niny-powiedziała Lissa schodząc z huśtawki
-Okay.
Poszłyśmy do pokoju.
-Hasło do kompa to Never be another-no tak jej ulubiona piosenka
-Okey
Never be another one*
Wklepałam hasło. Nie wiem skąd, ale kojarzyłam piosenke śpiewaną przez Dean'a.
Weszłam na youtube.
-Miałaś pisać a nie słuchać muzyki-powiedziała śmiejąc się Lissa
-Moment -zaśmiałam się.
-Okey
Szperałam w ulubionych zespołach. Iron Maiden, Fall out boy... Nic.
Moment. Stiff Dylans! Ultraviolet. Wsłuchałam się w tekst.
-Tak, to ta piosenka.
-Ana, o czym ty mówisz?
-Byliśmy na ich koncercie, nie pamiętasz?
Pokiwała głową. Miałam mieszane uczucia. To był nasz ostatni wspólny koncert. Po co Dean to zaśpiewał? Naprawdę mnie kocha? A Kevin?
-Ziemia, do Any. Jesteś tam?
Pokiwałam głową z uśmiechem.
-Nad czym się tak zamyśliłaś?
-Jak mam zacząć list do Ninz?
-Hmmm... Nie wiem
-“Droga Nino,
chciałabym z Tobą porozmawiać, a słyszałam, że będziesz przejeżdżać przez moje miasto...“
-Nieźle.
Uśmiechnęłam się i wysłałam maila. Pisałam go godzinę!
-Lissa, za godzinkę musimy wstać, do szkoły.
-Zrobi się dużo kawy i będzie dobrze
-Ble.
Położyłyśmy się na łóżku śmiejąc się, nawet nie wiem kiedy zasnełam. Obudziłam się około 8, Lissa jeszcze spała. Nagle do pokoju weszła mama Lissy.
-Do której to się siedziało?-zapytała robiąc poważną minę
-Do 6 - powiedziałam, wyszczerzając ząbki.
-Wyglądasz jak Pingwiny z Madagaskaru.“ Suszymy ząbki, panowie.“- muszę przyznać, świetnie udaje Skipper'a. Mama Liss patrzyła na nas, z  głupim uśmiechem.
-Mamo możemy zostać w domu?-spytała zaspana Lissa
-Tak, ale to ostatni raz. Dean też zostaje, bądźcie grzeczni - udała, że grozi nam palcem i wyszła.
-Idziemy spać?-spytała Liss
Pokiwałam głową.
Lissa zamknęła oczy i już spała.
Wow. Położyłam się, ale nie mogłam usnąć.
Usłyszałam jak drzwi wejściowe zamykają się.
Leżałam wpatrując się w sufit.
Wstałam z łóżka wzięłam telefon i poszłam do toalety, zadzwoniłam do mamy. Nie była zła, że nie poszliśmy z Lissą do szkoły. Kiedy skończyłam z nią gadać zauważyłam że mam wiadomość od.... Kevina, o treści.
"Zadzwoń".
Więc zadzwoniłam.
-Ana?
-Coś się stało?
-Czemu nie ma cię w szkole?
-Z Lissą próżno poszliśmy spać i jej mama zostawiła nas z Dean'em u niej w domu.
-Aha..
-A co?
-Mieliśmy pogadać....
-Chcesz się spotkać?
-Teraz?
-Jak chcesz.
-To za godzinę w twoim ulubionym miejscu
-Okey
*****
Pojechałam na tą górkę gdzie ostatnio go zabrałam, i tam mnie pocałował. Kiedy tam dotarłam Kevin siedział na ławce. Bałam się tej rozmowy
-Hej- podszedł do mnie.
-Hej
Przytulić go? Pocałować?
Przytuliłam go lekko.
-Co chcesz wiedzieć? - zapytałam.
-Masz schizofrenie, tak?
-Yhm
-Czemu nic nie mówiłaś?
-Hej, jestem Ana. Mam schizofrenie, moje chore ja może cie zabić. Poza tym ostrzegałam Cie.
-Wiem. Ale... Co Cię łączy z Dean'em?
-Ty jesteś zazdrosny!
-Odpowiedz
Tańczyłam jak głupia wokół niego.
-Jesteś zazdrosny. Kevin jest zazdrosny. Lalala.
Zaśmiał się.
-A mam powód?
-....-dobre pytanie
-Coś między wami jest?
-Chyba powietrze. Nie wiem, Kevin. Nie..
-Nie wiesz?
-Kevin.. Ja.. Ja jestem umysłowo chora. Ona często.. Zwalcza mnie.
-I wtedy ci odwala?
-Tak...
-A czy kiedy wskoczyłaś wtedy do wody to która to była?
-Ja -zaśmiałam się - lubię adrenalinę.
-Czyli to byłaś ty?
-Tak
Położył ręce na mojej twarzy i przyciągnął mnie do pocałunku
-Moja idealna wariatka -szepnął i zaczęliśmy się całować.
Kurde! Tym daję jemu nadzieję.
Może ja też tego chcę?
Może tego potrzebuje? Potrzebuję go?
Nawet nie zorientowałam się, że Kevin już mnie nie całuje tylko się na mnie gapi.
-Co?-zapytałam
Potrząsnął głową.
-Nad czym się tak zamyśliłaś?
-Nie ważne
-Ważne ważne
Co ja mam mu powiedzieć? Zamyśliłam się nad tym, że dając ci się całować daję ci złudną nadzieję?
A może sobie daję złudną nadzieję? Lubie go, ale czy kocham?
-Ana!
-Nie wiem co.
-Okey.... Może pójdziemy coś zjeść? Bo pewnie nic nie jadłaś
-Nie, dzięki.
-Okey
Westchnęłam.
-Wpadłem na pomysł-powiedział nastolatek po chwili ciszy
-Jaki?
-Co ty na to by zmontować tu huśtawkę z opony? A potem zaprosić tu znajomych i zrobić piknik?-jak by zamontował tu huśtawkę to by było tak jak wtedy kiedy byłam mała i często przebywałam tu z tatą, ale zapraszać tu znajomych? To było moje miejsce gdzie mogę się wyciszyć, odpocząć od tych wszystkich spraw.
-Wiesz... Pomysł z huśawką jest dobry, ale z zaproszeniem znajomych to nie za bardzo
-Kevin... Nie tu.
-Dlaczego?
-To było miejsce gdzie przychodziłam z ojcem, od kiedy go nie ma przychodzę tu sama, żeby coś przemyśleć, odpocząć. I ty jesteś jedyną osobą jakiej to miejsce pokazałam, nie chcę by ktoś tu przychodził pił i robił z tego miejsca jakieś wysypisko butelek po alkoholu i stertą petów
-Masz racje, przepraszam.
Uśmiechnęłam się lekko i popatrzyłam na drzewo gdzie była ta stara huśtawka, od razu przed oczami pojawiła mi się mała ja i tata huśtający mnie. Jak zawsze krzyczałam "Wyżej tata, wyżej!". Do tej pory uwielbiam się wysoko huśtać. Poczułam że na mojej twarzy pojawił się wielki banan. Miło było zobaczyć ten obrazek z dzieciństwa.
To miłe wspomnienie z Robertem, tak Robertem tak ma na imię mój tato. Którego nie widziałam od jakiś 14 lat.
Wyprowadził się od nas po rozwodzie z mamą, od tamtej pory go nie widziałam.
Czasem zastanawiam się jak teraz wygląda, czy przy patkiem nie mijam go na ulicy, lub czy może się nie ożenił i nie mam przypadkiem rodzeństwa, o którym tak kiedyś marzyłam.
Moje rozmyślanie przerwał mi mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni oczywiście na wygaszaczu pokazało mi się zdjęcie Lissy.
-Halo?-odebrałam
-Hej Ana gdzie ty się podziałaś?-w słuchawce nie usłyszałam głosu Lissy tylko głos Dean'a
-Jestem z Kev'em na spacerze.
-Na spacerze? Z Kevinem?-głos dana zmienił się na taki....bardziej smutniejszy?
-Tak.
-... A o której wrócisz?
-Za godzinkę.
-Okey
-A coś się stało?
-Chyba musimy porozmawiać
-Ooo?
-O wczoraj
-Czyli?
-O tym co wczoraj zaszło
-Przecież do niczego nie doszło
-CO?! Przecież cię pocałowałem!
-I ja ciebie.
-Przywale mu!
-Dean opanuj się do cholery, nie jestem twoją własnością!-powiedziałam i się rozłączylam
-Skąd wy macie ten tekst?
-....?
-“Przywalę Ci“
-Czy on chce mi przywalić?
-A ty jemu.
-Dostanie w mordę.
-Kevin!- zbeształam go.
-Jesteś moja-przytulił mnie.
-Wow. To słodkie.
-Wiem kochanie.
Kochanie. To słowo dźwieczało mi w głowie.
-Kochanie- szepnełam.
Cmoknął mnie w policzek.
-Czyli jednak mnie lubisz?- zaśmiał się.
-Kocham.
-Zakochujesz się chyba.
-Niech ci będzie. Na kochanie za wcześnie-poruszył dziwnie brwiami.
-Jesteś niemożliwy.
-Jakbyś miała jakieś problemy z Deanem, to powiedz.
Przytaknełam. Ale wiedziałam, że Dean powie mi to samo.
****
Właśnie zapukałam do drzwi od domu Lissy. Otworzył mi Dean, oczywiście po jego minie było widać, że jest zły.
-Ana!-za plecami chłopaka usłyszałam głos mojej przyjaciółki, chyba była zła-Gdzie ty byłaś?!-powiedziała i teraz odepchnęła swojego brata o sama stanęła w drzwiach.
-Kevin zadzwonił, chciał pogadać
-Skórwysyn-powiedział Dean
-Chodź musisz mi wszystko opowiedzieć-powiedziała Liss łapiąc mnie za rękę i zaprowadzając do swojego pokoju.
-Yyy okay.
Usiadłyśmy na łóżku.
-Opowiadaj!
-Ale nic się nie stało, znaczy nie działo
-Przytulił cię?
Mam, to wypisane na twarzy?
-....
-ANA MÓW!
-Taak
-A całował?
-W policzek.
Zarumieniłam się.
-Tylko?
-Tak
-Rozmawialiście?
-Trochę.
-Iiii?
-Nic.
-Jak to nic?
-No może coś troszeczkę...
-Gadaj!
-Chyba jesteśmy razem, albo nie. Nie wiem! Nie wyjaśniliśmy wszystkiego.
-CHYBA?! Wywalaj do domu i po niego dzwoń! Macie sobie wszystko wyjaśnić! -zrobiła chwilę przerwy, w czasie której jej twarz przybrała poważny wyraz – powiedziałaś mu o Tanyi?
-Tak.
-I jak zareagował?
Odrzuciłam w głowie głos mówiący: „Nie możesz jej ufać!”.
-Powiedział, że mnie kocha -mimowolnie na moje usta wpłynął uśmiech.
-Coo?! -dziewczyna wypluła wodę którą właśnie piła.
-Serio...? Nie powtórzę tego.
***
-Na prawdę musisz już iść? -jęknęła Liss.
-Obiecałam mamie, że będę przed 20. Nie chcę jej martwić.
-No okej... pa! -zrobiła minę smutnego pieska.
Już miałam wychodzić kiedy tak dobrze znany mi głos dobiegł do moich uszu.
-Ana czekaj! Odprowadzę Cię! Akurat idę w tatą stronę do kumpla -kurde... czy On musiał się doczepić?
-Jasne, poczekam na werandzie -wyszłam z domu w głowie przeklinając tego człowieka. Chciałam tylko spokojnie pomyśleć, znaleźć spokój ducha, chociaż na minutkę dwie... no, ale oczywiście ten buc musiał się doczepić! Nagle usłyszałam pstrykanie drzwi, więc z przyklejonym uśmiechem odwróciłam się do Deana.
-Idziemy? -zagadnęłam.
-No raczej -wysłał mi przyjazny uśmiech, na którego próbowałam odpowiedzieć, ale średnio mi wyszło.
Szliśmy w ciszy, ja patrzyłam w gwiazdy, a Dean bił się w myślach. Skąd to wiem? Zawsze gdy to robił zaciskał dłonie w pięści.
-Co między nami było? -wydusił z siebie w końcu.
-Kiedyś się przyjaźniliśmy, a później mnie olałeś. Tyle.
-I nic między nami nie było?
-Nic, a nic. Zero, kompletna nicość.
-Ahaa... -walnął trochę urażony, co On sobie myślał? Że to było jakieś love story, a ja go walnęłam lampą bo był moim chłopakiem? On jest bardziej tępy od... od.... od elity w szkole!
-No to jesteśmy na miejscu -spojrzałam na buty- pa!
-Czekaj! -szybko położył mi do dłoni jakąś kopertę po czym poszedł w całkowicie inną stronę. Zdezorientowana weszłam do domu krzycząc: „Mamo już jestem!” i szybko czmychnęłam do swojego pokoju. Puściłam szybko muzykę, zapaliłam światło, zrzuciłam buty z nóg i położyłam się na łóżku. Obracałam w dłoniach kopertę, w końcu zdecydowałam się ją otworzyć. Moim oczom pokazało się schludne pismo.
Droga Ano!
Nie mam pojęcia kim dla siebie byliśmy, ba nie mam wiem nawet kim ty do końca jesteś. Chciałbym wiedzieć jak się poznaliśmy, co razem przeszliśmy i co na nas poróżniło (oczywiście jeśli taka sytuacja miała miejsce). Jak już pisałem moja wiedza tobie jest ograniczona,jednak w sercu czuję jakbym znał Cię całe życie, jakbym tysiące razy patrzył jak zasypiasz, wkładasz buty, albo układasz włosy. Czuję jakbym znał jakąś twoją tajemnice i za każdym razem gdy „mam ją na końcu języka” przypominał sobie, że jednak to nie to. Codziennie odczuwam żal, tęsknotę. Każdego dnia coś przyciąga mnie do Ciebie, a ja mogę się temu tylko poddać.
KOCHAM CIĘ.
KOCHAM TWÓJ DOTYK.
KOCHAM TWÓJ ZAPACH.
KOCHAM TWOJE WŁOSY.
KOCHAM TWOJA TAJEMNICE.
Nienawidzę się...
Czemu to zrobiłem?
Powiesz mi?
Nie chciałem Cię skrzywdzić. Tak bardzo przepraszam...
Proszę, przypomnij sobie to uczucie gdy mnie uderzyłaś, gdy Cię dotykałem...
A PÓŹNIEJ MNIE ZNIENAWIDŹ.
Na zawsze twój,
D.

Tak jak prosił przypomniałam sobie to uczucie, każda moja część płonęła ze złości, płonęłam... traciłam nad sobą kontrolę, a Ona zyskiwała na sile...
***
Wybrała numer Deana i zaproponowała mu spotkanie w lesie.
KRZYCZAŁAM.
Jednak nawet pisk nie wydobył się z mojego gardła. Gdy Ona się szykowała próbowałam stawiać jej opór, tak bardzo chciałam, żeby do tego nie doszło,tak bardzo o tym marzyłam... Tanya zabrała z łazienki ostatnią pamiątkę po ojcu, złotą brzytwę,tak ostrą, że samo dotknięcie raniło. Pamiętałam ją bardzo dobrze...strach przed nią, przed tym czymś małym i niepozornym. Szybko zbiegła po schodach krzycząc do matki, że zapomniałam coś od Lissy. Znowu próbowałam przejąć kontrole... jednak Ona byłam silniejsza. Poszła w stronę starego lasu, nie pamiętam kiedy ostatnio tam kogoś widziałam... rodzice od zawsze ostrzegali przed nim dzieci. Ostrze które schowała za pasek spodni wżynał się nam w brzuch haratając go przy tym. Zatrzymała się na polanie pod wielkim dębem, tym samym na którym powiesiła się Suzanne Pirce siedem lat temu. Zatrzymała się pod drzewem samobójców... Z dala widać już było sylwetkę bruneta, a z moich oczów wypłynęła pojedyncza łza. Wiedziałam co zaraz się stanie Ona go zabije...

-----------------
Ten rozdział nie byłby skończony gdyby nie EMILY ROSE MALFOY, która także pisze BLOGA  Brightest Darkness
Bardzo serdecznie jej dziękujemy *oklaski* <3
Dzisiaj tak trochę ... Inaczej :)
Podoba się?

No i mamy taką małą informację, a dokładnie Mads ma. Założyła właśnie nowego bloga i jak by ktoś chciał wejść i zobaczyć to zapraszam. True love is immortal

No czekamy na komentarze ;) Miłego wieczoru :*

A tu piosenka którą śpiewał Dean z tłumaczeniem :)

A i jak podoba wam się nasz nowy szablon?

Ps. Za jakieś tam błędy przepraszamy, bo Mads to poprawiała, a źle się trochę czuła  i mogła nie zauważyć jakiegoś :*


21 komentarzy:

  1. Rozdział boski *.* Fajnie, że w końcu dodałyście rozdział ^^
    Mam nadzieję, że nic się nie stanie Dean'owi bo trzeba przyznać że go polubiłam:)
    Co do wątku Any i Kevina, wątek jest po prostu boski *-*
    No czekam na następny :*
    Ps. Śliczny szablon <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Okropne. Nie ma w ogóle opisów, same dialogi, które nie wyrażają żadnych emocji, po myślniku należy postawić spację, na końcu zdania (nawet, jeśli zawiera tylko dwa słowa) musi być kropka. A ja... Ninę widzę tylko i wyłącznie z Ianem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę obronić dziewczyny, bo to ja im dużo zepsułam, jestem odpowiedzialna za błędy po:
      "-Jak to nic?
      -No może coś troszeczkę..."
      Przepraszam jeśli twój wzrok płakał, a mózg przechodził katorgi.

      Oraz mam dla Ciebie propozycję szczerego skomentowania mojego bloga, chciałabym wiedzieć co mogę poprawić :D
      http://brightest-darkness.blogspot.com/

      Usuń
    2. Jak ci się nie podoba to po co to czytałaś?

      Usuń
    3. Z anonima potrafisz haftować a tak to już nie..... Jesteś żałosny po co wgl czytasz jak ci się nie podoba? Po prostu zazdrościsz dziewczynom talentu..... Dziewczyny nie przejmujcie się zawsze znajdzie się ktoś kto będzie wam zazdrościł ogromnego talentu

      Usuń
  3. Osobiście uważam, że początek jest super, ale zepsułam wam koniec. Przepraszam. Mam nadzieję, że nie jesteście złe :D Wiecie jakie są moje typy w opowiadaniu, kogo chciałabym zabić, a kogo lubię :D
    Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emiś ale ty nam pomogłaś :* Mi się strasznie podoba to co napisałaś <3 I jeszcze raz dziękujemy za pomoc w pisaniu :*

      Usuń
    2. Moim zdaniem cały rozdział jest świetny, nie tylko ten lecz wszystkie!

      Usuń
  4. Rozdział świetny, bardzo rozbudowana akcja. Szablon też mi się podoba. Czekam na następne rozdziały, pozdrawiam i życzę weny twórczej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) Gratulacje, zostałaś nominowana do LBA! Wiecej szczegółów na blogu: tutajjestemsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się podoba. Zostałaś 2x nominowana do LBA haha: http://duchsmierci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz ciekawy styl pisania ;) Życzę wytrwałości i sukcesów w dalszym pisaniu ;) Będę zaglądała mam nadzieję, że ty również !

    http://mjrm-madeline.blogspot.com/2015/05/delilah.html zapraszam serdecznie na mój blog. Każdy komentarz i obserwowanie jest odwzajemniane. Proszę o klikanie w linki, to dla mnie bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło się czyta :) zapraszam do siebie :)

    http://yourmotivation.crazylife.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hey :) Zostałaś nominowana do L.B.A http://folllow-your-dreams.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-award.html#links :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Ciebie do LBA ;) Pytania znajdziesz u mni na blogu.
    http://oleksandrao.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie chce dziewczyny was pośpieszać ale kiedy kolejny rozdział bo nie mogę się doczekać?! 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszamy, ale na razie nie będzie rozdziału :( Nie mamy weny i no jakoś tak wyszło. Do tego mamy jeszcze do odpowiedzenia na jakieś 70 pytań. Przepraszamy :(

      Usuń
    2. Rozumiem was, życzę weny twórczej powodzenia

      Usuń
  12. fajne :) może trochę za dużo dialogów, ale poza tym bardzo mi się podoba :)
    http://dark-side-jen-law-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dla mnie piszesz jakoś tak inaczej, od innych blogów które czytam, a mimo wszystko i tak mi się podoba *.* Jeszcze taka świetna obsada iii Kai *.* Zapraszam do siebie: http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy