wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 5 "Niezwykła dziewczyna, głupi chłopak"

Na początek chciałyśmy uprzedzić, że Dean jest trochę obrzydliwy i jak coś jecie lub pijecie, radzimy to odłożyć ;) Miłego czytania :*
Dean
Czy Ana mi wybaczy? Ciekawe dlaczego przywaliła mi tą lampą? Przystawiałem się do niej?
-Dean-do pokoju weszła Lissa, że ja ją rozpoznaje
-Siostra - powiedziałem.
-Od kiedy ty mówisz do mnie siostra?
-Ludzie się zmieniają.
-Jak się czujesz?
-Pewnie lepiej niż na, to zasługuje.
-....?
-Mniejsza. Nie martw się. Nie obwiniaj Any.
-Ana ma coś z tym wspólnego?-o w mordę, to Lissa o niczym nie wie?
-Nie wiem.
-Ale powiedziałeś....
-Nie ważne koniec tematu
Liss westchnęła.
-A ty nie powinnaś być w szkole?
-Skończyłam.
-Yhm
-...
-Co u Any?-zapytałem nie pewnie
-Nie było jej dzisiaj w szkole. Jest z Kevin'em na zakupach...
-....-ale kto to Kevin?
Poszperałem w pamięci. Nie pamiętam.
-Szkolny pozer.
Moja mina mówiła “dalej nic nie rozumiem“
-Dean wszystko okey?
-Jak on wygląda?
-Kevin?
-Nie, Święty Mikołaj.
-Kevin, ma czarne włosy, często postawione na żel. Ma niebieskie oczy
-Już wiem! Zawołaj pielęgniarke!
-Okey...-powiedziała robiąc dziwną minę

Zawołała salową.
-O co chodzi, młodzieńcze? - zatrzepotała do mnie rzęsami.
-Muszę do toalety - wyszczerzyłem do niej zęby. Już nie trzepotała rzęsami, a mina jej zrzedła.
Dziewczyna (na oko miała, z 25 lat), zaprowadziła mnie powoli do toalety.
Kiedy byliśmy pod drzwiami toalety, puściła moją rękę.
-Pośpiesz się-powiedział
-Chyba muszę dwójeczkę - powiedziałem, z pozoru niewinną miną. Pobladła.
Usiadłem na toalecie, dziewczyna, chwilę wcześniej ściągneła mi spodnie. Zacząłem robić swoje.
Po zrobieniu, dziewczyna podtarła mnie, pełna obrzydzenia.
Wyszedłem z toalety zadowolony, że utarłem jej nosa.
-Wiesz od teraz sam będziesz chodził do toalety
-Nie mogę, tak powiedziała pani Doktor.
-Ale ja nie mam ochoty oglądać twojego tyłka
-Pani problem. Jedzenie poproszę.
Zaprowadziła mnie do sali i poszła.
Po chwili przynosząc mi jedzenie
-Dzięki!
Lissa spojrzała na mnie zdegustowana.
-Daj trochę-powiedziała siadając bliżej
-To tylko kurczak.
-Właśnie to jest kurczak
-Lubisz kurczaka?
-Nom, ale Najbardziej jak robi go mama Any. Przewróciłem oczami.
Anastazja
Stałam tak na środku drugiego piętra z Kevinem który nie chciał minie puścić
-Nad czym tak się zamyśliłaś?
-Mówiłam już, że jesteś denerwujący?
-Możliwe
-Jesteś denerwujący.
-Wezmę to za komplement
-Irytujący też.
-Kolejny komplement, fajnie
-Nienawidzę Cię.
-O nie, to, to już za wiele.
-I co mi zrobisz?
-Och, Ana. Jeszcze nie wiem.
-To jak będziesz wymyślać to mogę ci coś pokazać?
-Co?
-Miejsce do którego chodzę od małego.
-Okey, a gdzie to jest?
-Jest to niedaleko mojego domu.
-To jedźmy
****
Kevin zaparkował pod moim domem.
-To prowadź księżniczko
Poszliśmy na polanę nie daleko, domu obok polany był las, poszliśmy w jego głąb na górę na której była ławeczka i drzewo, wierzba na której kiedyś była huśtawka z opony.
-Jesteśmy-powiedziałam uśmiechając się
-WOW, ale tu ładnie-powiedział patrząc na widok, skąd było widać całe miasto.
-Wiem
-Z kąt znasz to miejsce?
-Kiedy miałam 5 lat zabierał mnie tu tata, to jedyne miłe wspomnienie z nim-powiedziałam i już się nie uśmiechałam
-Jak mogę zapytać, to co się stało, że jesteś z mamą? Nigdy nic o ojcu nie mówiłaś- no i zapytał. Powiedzieć mu, że mój ojciec jest pijakiem? Bił moją mamę i mnie?-Ana?
-Nie lubie o tym mówić - wzdrygnełam się.
-Okey, nie zmuszam cię do mówienia
Przytulił mnie.
-Też miałem mroczną przeszłość.
Na tym temat się zakończył.
-Jaką mroczną przeszłość?
-(Dobra nie tego nie było)
Odsunęłam się od niego.
-Coś się stało?-zapytał zdziwiony
-N...Nic. Chodźmy już.
-Gdzie chcesz iść?
-Do domu.
-..... Okey-odwróciłam się i chciałam już pójść-Ana nie zabij mnie za to-nie wiedziałam o co mu chodzi, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, wszystko działo się tak szybko, że parę sekund później poczułam delikatny pocałunek na moich ustach.

Trzeba przyznać, że spodobało mi się to, Kevin był taki delikatny i dobrze całował. Był pierwszym chłopakiem z którym się całowałam. Kiedy oderwał swoje usta od moich spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Ja..-zaczął.
Pokręciłam głową.
-Ciii.
-....?-moja twarz zbliżyła się do jego twarzy tak, że dzieliło nas tylko parę milimetrów. Niepewnie położyłam swoje usta na jego.
Co ja robiłam? Nie wiem. Wiedziałam, że później za to zapłace. Poza tym on nic o mnie nie wiedział. Odsunęłam się delikatnie, moje wargi tylko przez kilka sekund dotykały jego.
Kiedy otworzyłam oczy od razu natknęłam się na wzrok nastolatka.
-Przepraszam - powiedziałam.
-Nie przepraszaj-powiedział kładąc ręką na moim policzku-Nie masz za co
Łzy spłynęły po moim policzku.
-Nie płacz, pocałunek to nie powód do płaczu
-To zbyt piękne...  Nie wiem czy...
Nie zdążyłam dokończyć. Jego wargi wpiły się w moje. Ten pocałunek był dziki, drapieżny, szybki. Jego język wdarł się do moich ust. Odwzajemniłam pocałunek, z całą dzikością , którą w sobie miałam. Nie myślałam. Oddawałam mu kawałek siebie, z nie mniejszą żarliwością od niego.
Odsunął się, by złapać oddech.
-Jesteś niesamowita - szepnął.
-Mówisz tak jak byśmy do łóżka poszli
-Zawsze potrafisz zepsuć nastrój?
-Taaaak
Pokręcił głową z niedowierzaniem. Złapałam go za rękę.
-Czyli już nie muszę, Cie przytulać?
-Jak nie chcesz to nie musisz, znajdę sobie innego
-A co jeśli nie będę?
-To tego pożałujesz
-Nie wymyśliłeś jeszcze jednej zemsty a już planujesz drugą, fajnie
Zaśmiał się.
-Ja już coś wymyślę
-Napewno
-Idziemy do domu?
-O tak. Chce zobaczyć mnie mojej mamy, gdy zobaczy, te krótką sukience.
-Tamta którą miałaś wczoraj też była krótka
-Nie aż tak.
-Oj nie marudź-wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę mojego domu. Szliśmy strasznie wolno, i w ciszy.
Czemu on mnie pocałował? To pytanie chodziło mi ciągle po głowie.
Co jest takiego we mnie?
Kev zapukał.
-Po co pukasz ja tu mieszkam-powiedziałam i otworzyłam drzwi wchodząc do środka-Mamo jesteś?!
 -Tak w salonie!-poszłam w stronę salonu, kiedy tam weszłam zobaczyłam rodziców Lissy i Dean'a.
-Dzień dobry-powiedziałam zdziwiona
-Dzień dobry Ano-powiedziała mile mama mojej przyjaciółki
Puściłam rękę Kevina.
-Chcieliśmy z tobą porozmawiać, o tym co się stało wczorajszego wieczoru-powiedział tata Lissy
Przełknęłam ślinę i pokiwałam głową.
Usiadłam obok mamy, która złapała mnie za rękę.
-Możesz nam powiedzieć co robił tu Dean?
-Nie wiem proszę pani, weszłam do pokoju
A on leżał na łóżku
Co dalej? Chłopcze - zwrócił się tata Liss do Kevin'a- może lepiej jak..
-Nie! On zostaje - spojrzałam na niego. Wyglądał na zmieszanego.
Kevin uśmiechnął się do mnie.
-Ana, Dean nic prawie nie pamięta-powiedziała poważnie mama Lissy
-Na... Naprawdę?
-Tak, jedyne kogo pamięta to Lissę
-Ja nie chciałam - byłam pewna, że moje oczy się zaszkliły.
-Wiemy Ana, ale musimy wiedzieć co się dokładnie wczoraj stało.
-Uderzyłam go lampą.
-Ale dlaczego?
-..... Bo się do mnie dobierał-powiedziałam i spuściłam głowę
-C...CO?! - mama Liss była zszokowana.
-... Ja się tylko broniłam
-Dean kocha Ane - odezwał się Kevin.
-Ale Dean by się do niej nie dobierał
-Kochanie był pijany, po pijaku wszystko się robi-powiedział ojciec Liss
-Zrobił, to z miłości.
-Nie chciał jej zgwałcić z miłości
-Ludzie robią różne głupie rzeczy.
-A tym bardziej Dean
Rozpłakałam się. Znowu.
-Nie chciałam! Ale on...
Wybiegłam domu.
-Ana-za mną wybiegł Kevin, podbiegł do mnie przytulając mnie-Nie płacz
Odepchnęłam go, jednak po chwili złapałam go za rękę i pociągnęłam za sobą.
-....
-Ana gdzie ty idziesz?
-Zobaczysz.
Zaprowadziłam go nad jezioro.
-No i co my tu robimy?
-Ja będe się kąpać.
-Zwariowałaś dziś za ciepło nie jest, a tak w ogóle nie masz stroju kąpielowego
-Mogę nago - zaśmiałam się z jego miny - Albo w bieliźnie.
-Będziesz wracała potem mokra?
-Bedę w ciuchach.  Robiłam, to wiele razy.
Ściągnęłam ciuchy i weszłam na drzewo.
-Jesteś walnięta!
-Też cie lubię - posłałam mu buziaka i skoczyłam
Kiedy wynurzyłam głowę zobaczyłam, że Kevin też się rozbiera i wskakuje do wody.
-Czyli jednak?
-Jesteś szalona. Ale za to Cie lubię
-Fajnie wiedzieć-powiedziałam uśmiechając się
-Umiesz dobrze pływać?
-Mój tato dobrze pływał - odpowiedziałam z żalem w głosie. To było przed tym.. Jak mu odbiło.
-Mój też.
Podpłynął do mnie.
-...-uśmiechnęłam się
Ochlapał mnie.
-Ej-zaczęliśmy chlapać się wodą, aż wreszcie on zanurkował i nagle znalazłam się u niego na rękach
-Zanurzamy się. Raz, dwa..
-Nie Kevin...
-Trzy-i znalazłam się pod wodą
W ostatnim momencie złapałam oddech.
Kiedy się wynurzyliśmy, Kevin od razu dostał wodą w twarz
-Ej za co to?-zapytał Kevin wypierając ręką twarz
-Wrzuciłeś mnie do wody. Całą.
-I tak byłaś mokra
-Nie aż tak.
-Ojeju nie marudź
-Taaa.
-Mam do ciebie pytanie
-Jakie?
-Kto to Taya?
-Chyba Tanya - poprawiłam go -Nieważne.
-Ważne, krzyczałaś jej imię w nocy
-Nie chce o tym mówić.
-Nigdy nie chcesz o niczym mówić
-Jestem psychiczna, okay?
-Psychiczna?
-Tak. W złym znaczeniu. Nie powinno Cie tu być.
-......?
-Nie powiem więcej, nie naciskaj, proszę.
-Dobrze
Uśmiechnęłam się lekko. a on miał dziwaczną minę.
Super.
-Idziemy?
Pokiwał głową.
-To się nie uda.
-Co?
-My.
-Ana proszę cie, nie mów tak
-Jeśli zrobię coś głupiego, odejdź. Dobrze?-położyłam rękę na jego podbródku i podniosłam go tak by patrzał mi w oczy.
-Dobrze, Ana.
Wahałam się tylko przez chwilę. Spojrzałam mu w oczy i przyciągnęłam do pocałunku. Uśmiechnął się, gdy go całowałam. Odwzajemnił go. To musi się udać.

****
-Mamo? A gdzie są rodzice...
-Wyszli. Nie chcą naciskać. Liss nic nie wie.
-Okey-w głębi duszy cieszyłam się że wyszli  bo nie mam ochoty z nimi rozmawiać szczerze mówiąc
-Kevin zostaje? - spojrzała na niego.
-A może?
-Zjedzcie coś i do góry. Zadzwonię do twoich rodziców - uśmiechnęła się.
-Dziękuje-powiedział uśmiechając się
Po tym jak mama kazała zjeść nam obiad poszliśmy na górę.
-Poczekasz tu ja pójdę pod prysznic?-zapytałam
-Jasne
-Nie wchodź do łazienki
-Nie będę
-Nie wierze - zaśmiałam się.
-Nie musisz - mrugnął do mnie uwodzicielsko.
Przewróciłam oczami.
-Słowo daję, jeśli zobaczę cie w łazience, gdy będę się kąpać, wyrzucę Cię.
-Oj, kocham, to w Tobie, skarbie.
Wkurzyłam się.
-Radziła bym ci mnie nie denerwować
-A co zrobisz?
-Mogę zrobić więcej niż ci się wydaje
-Ah tak?
-Tak, a teraz daj mi pójść się w spokoju umyć-powiedziałam i poszłam do łazienki
Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, woda nie była ani za zimna, ani za ciepła. Była akurat. Wzięłam mój szampon i zaczęłam szokować głowę, potem zaczęłam myć ciało. Kiedy usłyszałam ciche zamykanie drzwi od łazienki.
Szit zapomniałam ich zamknąć.
Od razu złapałam za ręcznik wiszący na specjalnym haczyku. Zakryłam się nim i odwróciłam.
-Miałeś nie wchodzić
-E tam.
-E tam?! Ja jestem naga. JUŻ WYJDŹ STĄD
-Widziałem cie w bieliźnie, nago też nie zaszkodzi.
-KEVIN! WYJDŹ
-Nie krzycz.
Czemu on jest taki spokojny?
-Jak mam nie krzyczeć?!
-A czemu tak?
-Jestem tu naga, przykryta tylko ręcznikiem. Proszę cie wyjdź stąd
-Dobra, luz. Zęby tylko umyję.
-To się pośpiesz
-No nie wiem.
-Masz 5 minut-powiedziałam poprawiając ręcznik który się rozluźnił.
Podszedł do zlewu wziął szczoteczkę do zębów, paste i zaczął myć zęby ciągle patrząc się na mnie.
Oparłam się lekko o szybę prysznica.
-Trzeba przyznać, że ciało masz niezłe-powiedziała Kevin
-Zamknij się.
-I znów to twoje słynne "Zamknij się"
-O co Ci chodzi? Wszedłeś mi do łazienki gdy się kąpałam, niby chwalisz, a potem myjesz długo zęby. Łamiesz etykietę, książe.
-Dla ciebie zawsze je złamię
-Wyjdź.
Wypluł piane z ust, wypłukał je, a potem wytarł bluzą.
-... A co mi zrobisz jak nie wyjdę
-Wyjdź stąd! - wydarłam się. Coś było nie tak. Tanya. Nie. Nie.
-Dobrze - spojrzał na mnie. Musiałam wyglądać na wściekłą. Podszedł do mnie. Złapał w zęby moją wargę. Uspokoiłam się. Tanyi nie było. Pocałował mnie delikatnie i wyszedł.
Wtedy w spokoju mogłam się wykąpać, potem się wysuszyłam, ubrałam i wyszłam z łazienki.
-Witam - leżał na łóżku.
-....
-Masz na mnie focha?
-Nie
-A jesteś zła?
-Wszedłeś mi do łazienki kiedy się myłam, nie nie jestem zła
-To fajnie
****Tydzień później****
Dziś nocowałam u Lissy, dawno ze sobą nie pędzałyśmy dużo czasu, przez ten wypadek z Dean'em, no i przez Kevina.
-A więc opowiadaj, co ciekawego działo się przez ten tydzień?-zapytała Liss uwijając łyk herbaty.
-Nic...
-Cały tydzień spędziłaś z Kevinem, i nic ciekawego nie robiliście?!
-Na pewno nie robiliśmy tego o czym teraz myślisz
-A skąd wiesz o czym teraz myślę?
-Bo cię dobrze znam
-Noooo masz racje.
-Do niczego prawie nie doszło
-Prawie?
-Prawie.
-A to prawie znaczy?
-....
-No Ana mów
Cmoknęłam powietrze. Zaśmiałyśmy się. W tej chwili ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziała Lissa
Do pokoju wszedł Dean.
-....
-Co chcesz Dean?
-Mama się pyta czy jesteście głodne?-pytał niby Lissy, ale gapił się ciągle na mnie, wzrokiem jak bym go czymś zranił. Może chodzi mu o ten wypadek z lampą? A może słyszał naszą rozmowę? W końcu Kevin mówił, że on mnie kocha, ale nie chcę się zgwałcić dziewczyny którą się niby kocha. Dobra Ana nie myśl o tym!
-Nie nie jesteśmy-odpowiedziałam razem z przyjaciółką.
-Chociaż.. -dodałam - możesz nam coś przynieść, tak na spontana.
-Na spontana?- spytał.
-Tak...
-Okay-wyszedł.
-Co to było?
-O co ci chodzi?
-Na spontana, Ana?
-Poprosiłam o coś do jedzenia -zrobiłam niewinną minę.
Lissa wybuchła śmiechem.
-Wracając do tematu Kevina, dobrze całuje?
-Zajebiście.
-Dean pewnie lepiej - szepnęła Liss.
-Co?
-Co, co?
-Nic.
Co to było?
Wszedł Dean.
-Mama zrobiła wam kanapki-powiedział kładąc talerz na łóżku
-Dean możemy porozmawiać? - spytałam.
-....-spojrzał na mnie-Jasne-wyszliśmy na korytarz-O czym chcesz gadać?
-Właściwie, to chciałam przeprosić.
-Za?
-Lampa, twoja głowa, ja.
-Aaaa, to ja powinienem przeprosić. Upiłem się i coś mi odbiło
-Uderzyłam cię lampą.
-Ale to ja...się do ciebie....no wiesz
-dobierałeś
-Chętnie zrobiłbym, to jeszcze raz - mrugnął do mnie.
-Ale, że teraz? - zapytałam głupio.
-Możliwe-położył rękę na moich biodrach
Odepchnij go. Odepchnij. Nie potrafiłam. Stałam tak osłupiała. Gdzieś w głębi duszy, pragnęłam jego dotyku.
Dean spojrzał na mnie pytająco. Chyba widział, że biłam się ze sobą. Przytulił mnie. To było dziwne...
-Kocham Cię, Ana. Wybacz mi.
Mówiąc, to puścił mnie. W pierwszej chwili myślałam, że chodzi mu o incydent w moim pokoju. Ale nie. Dan, po chwili musnął moje usta. W głowie dźwięczały mi jego słowa, “wybacz mi“. Odepchnęłam go. Pobiegłam do łazienki.
Usiadłam na wannie i się rozpłakałam
Jestem głupia. Bardzo, bardzo, bardzo głupia. Ja i moje chore ja.
Postanowiłam, wyjść z łazienki. Poszłam do pokoju, ku mojemu zdziwieniu Lissa spała. Wzięłam telefon i wyszłam do ogrodu, na huśtawkę.

Siedziałam na tej huśtawce patrząc na zdjęcie moje i Kevina które zrobiliśmy ostatnio.
Zadzwonię do niego. Po 4 sygnałach, odebrał.
-Ana?
-Hej - powiedziałam cicho.
-Hej. Wiesz, że jest 3 w nocy?
Czyli siedziałam w łazience.. 2 godziny?
-Mhm. Musze Ci coś powiedzieć.
-Słucham?
-Ja... Dean mnie pocałował! Ale, to ...
-Oberwie mu się!
-To wszystko przez Tanye!
-Przez kogo?
-Przez Tanye!
-A kto to jest Tanya?
-Ja...
-Ale ty masz na imię Anastazja
-Kevin... Ja mam schizofrenię...


--------------
Jak tam u was? Jak się podoba już 5 rozdział? Dobrze? Źle? 
Rozpisujcie się!
No i kogo shippujecie? 
Mamy nadzieję, że Dean was tak nie obrzydził jak Madzie :) 
No czekamy na komy :*
Pozdrawiamy Aya i Mads <3
Ps. My piszemy tego bloga we dwie ;) Aya i Mads. WE DWIE!

7 komentarzy:

  1. Dziewczyny opo. niesamowite. Macie talent. Rozdział świetny, cały czas myślę o tej Tanye. Dean widać będzie chyba mieszać :D Nieźle go załatwiła. Oczywiście, że shippuję Anastazję i Kevina! Są prze uroczy ♥ Czekam na nexta i weny kochane :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne opowiadanie! Przeczytałam ten rozdział i szczerze mówiąc, będę czytała następne! :D

    http://kinga-rybczynska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny macie ogromny potencjał i talent! Wasze rozdziały są świetne! Nie pisze tych komentarzy żeby tak jak inni wypromować własne blogi tylko dlatego że naprawdę bardzo mi się podoba wasz blog. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opowiadanie :) zostawiam nominację do LBA :) po szczegóły zapraszam tutaj: http://mitt-nye-liv.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Już drugi komentarz się nie opublikował mam ochotę zabić! Pierwszy był w stylu ojca Salvatorów więc chyba nie chcecie go czytać ;) drugi był poważny, szczery i profesjonalny i go chyba też nie chacie ;D więc je połącze

    Jak ja kocham Deana! This is my love!(oczywiście zaraz po Starku, Ianie Leo) Chociaż zabilabym Kevina... Mam psychiczny pomysł na komentarza... nie czytajcie go!

    Zaraz tam Wbije i kilka osób przestraszę! OoO! Nie czytajcie tego serio, wyobraźnia troszkę mi chodzi ;)
    Jestem EmEm i w takim stylu Wbije do opowiadania :)))))))))
    Nowa w szkole, laska na motocyklu? W dodatku ubrana na czarno? I mająca fajne włosy? I fajną figurę? Musi być wredna! No, ale nie do końca taka jest. Od początku płatna przyjaźnią do Any, jednak Liss nie lubi, shippuje Ana-Dean, a Kevina ma za ciote! Wkręca się w elitę szkoły, a przy okazji tego znajduje też tam miejsce dla Any. No ale każdy ma jakąś tajemnice ^^ A-yusia wiesz o co chodzi ^^ tak więc mało kiedy je publicznie, nie nosi niczego co by pokazało jej uda lub nadgarstki, na imprezach upija się do nieprzytomności i robi głupie rzeczy jak Tatuaże ;D Jednak jeden tattoo ma szczególne znaczenie ;) jest to dmuchawiec którego niektóre części wchodzą na drugi nadgarstek <3 no i oczywiście z nią nie może być nudnooooo dużo dziwnych kawałów mających trzecie dno!


    Takie pytanie organizacyjne! Jeśli A-ya nominowała mnie na innym blogu mogę was nominować na tym?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nadrabiam wcześniejsze :)


    Obserwuję!
    Za komentarz do najnowszego posta odwdzięczam się trzema komentarzami i obserwacją, jeśli jeszcze tego nie zrobiłam :)
    http://blackberryandblue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super opowiadanie!
    Życze weny. ;)
    http://milosc-nie-jest-slaboscia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy